RESZTA SIŁ ZBROJNYCH

Leszczyński z markizem de Montd, Poniatowskim i gru­pą wiernych mu panów uchodził z Warszawy przez Łowicz i Bydgoszcz do Gdańska. Wojewoda mazowiecki z goryczą myślał, że decyzja tego wyjazdu byŁa może zbyt pośpieszna. Tylko że… Za królem Stanisławem szło zaledwie parę ty­sięcy wojska, w czym 600 piechoty regularnej, 200 drago­nów pułku Lubomirskiego, tyluż jezdnych Frenusa i Miera. Oczekiwano jeszcze pułku Przebendowskiego, złożonego tak­że z 200 ludzi. Resztę sił zbrojnych stanowiły roty towa­rzyszów, źle uzbrojone i niewprawne w służbie. Kilka ar­mat, lecz bez zapasu prochu i kul, uzupełniało ten rynsztu­nek Rzeczypospolitej. Pozostało tylko rozpuszczać jak naj­szerzej wieści, że Leszczyński po to udaje się do Gdańska, by połączyć się tam z mającą rychło przybyć armią fran­cuską, a przed markizem Monti wyolbrzymiać siły zawią­zanej w Dzikowie pod laską Adama Tarły, wiernej Lesz­czyńskiemu konfederacji.

Witam, Jestem Michał i mam nadzieję, że trafiłeś w miejsce idealne dla siebie. Serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, które poświęcone są mieszkaniom 🙂